OBEDIENCE, PROCES, RELACJA

6. urodziny Devi

18 grudnia 2016
 
deviko

 

Devi obchodzi dzisiaj 6. urodziny. Piesek-iskierka, jedna na milion bratnia dusza. Wiele razem przeszłyśmy i osiągnęłyśmy. 5/6-letnia Devi to pies u szczytu formy, partner w obedience, z którym rozumiem się bez słów, jesteśmy prawdziwym teamem. Każdemu życzę doświadczenia tego! Nic, tylko cieszyć się tą jednością… Niestety ubiegły rok był dla nas słodko-gorzki.

Wiedząc, że nie spełnimy oficjalnych kryteriów, by dostać się do drużyny Polski odpuściłam kwalifikacje do Mistrzostw Świata nie chcąc obciążać Devi. I to była trafiona decyzja, bo zyskałyśmy czas, dzięki któremu zbudowałyśmy nową jakość pracy i nowe ćwiczenia, Devka była w życiowej formie. Niestety musicie uwierzyć na słowo, bo nie dane nam było nigdzie tego zweryfikować, w końcówce przygotowań do Memoriału Joopa z dnia na dzień zrezygnowałam z obedience.

Predyspozycje, reaktywność, perfekcjonizm i potrzeba dania z siebie 200%, piętno rodzinne, nieudolne prowadzenie w szczenięctwie (Devek jest z poprzedniej epoki obediencowej ;-))) oraz szereg innych czynników po latach dały o sobie znać i od sierpnia borykałyśmy się z serią chorób (głównie na tle hormonalnym). Obecnie już jest stabilnie, została nam ostatnia z kontuzji, która uziemiła nas na kolejne 3 miesiące. Ale Devko, obiecuję, na wiosnę będziesz biegała z piłką!!

Myślę, że to jest koniec kariery sportowej Devi. Nawet jeśli wrócimy do treningów i na ringi to nie będziemy konkurować; zwłaszcza, dopóki nie zmieni się system kwalifikacji narażający psy na przeciążenia.

Wielkie podziękowania dla Przychodni Weterynaryjnej Alfavet i naszej niezawodnej Pani Doktor Moniki Hulak za to, że stale możemy liczyć na jej ogromne zaangażowanie i ogromną wiedzę!
Dziękujemy również Zdrowej Łapie – Centrum Aktywności i Rehabilitacji Małych Zwierząt za opiekę!!! <3

Obedience jest dla nas ważne, ale to tylko część naszego życia, nie ma nic ważniejszego niż zdrowy pies u boku… Gdy zabrakło obedience nasz świat nie przewrócił się do góry nogami. Teraz najbardziej chciałabym – nie wrócić na ring – tylko móc spuścić Devi ze smyczy i iść na spacer. Póki co zostaje nam tulenie się.

 

devi-koalz