OBEDIENCE, PROCES, RELACJA

Narzędzia do budowania ćwiczeń w obedience – fundament i kryteria pracy

22 grudnia 2016
 
narzedzia_obedience

Przed Wami kuferek, który powinniście skompletować chcąc trenować obedience – nie, wyjątkowo nie mowa o sprzęcie i gadżetach. Jego zawartość to zestaw prostych zadań będących w przyszłości narzędziami do budowania ćwiczeń na każdym etapie pracy w obedience. Nie tylko sprzęt jest naszym narzędziem, zachowania, w które zainwestujemy pomogą nam w budowaniu kolejnych. Zbudowanie tych narzędzi to najlepsza inwestycja, jakiej możecie dokonać rozpoczynając treningi obedience, lepsza nawet niż najciekawsze szarpaki!! ;-)))

Zadania pozwalają na proste wytłumaczenie psu etapów każdego z regulaminowych ćwiczeń, są wspólne dla wszystkich i dzięki temu bardzo uniwersalne.

Każde z narzędzi to łatwe ćwiczenie i jeśli próbowałeś obedience to pewnie Twój pies zna większość z nich. Nie zależy mi jednak na samej znajomości tych komend, ponieważ nie są one docelowymi ćwiczeniami, więc same w sobie byłyby po prostu nieprzydatne. Proces nie kończy się na ich nauczeniu – a dopiero zaczyna!

 
 

Budujemy grunt do dalszej pracy:

 

FUNDAMENT

 

Bardzo istotna jest dla mnie wartość, jaką buduję dla tych ćwiczeń wprowadzając je do treningu.

Chcę, aby w oczach psa były to bardzo atrakcyjne, zrozumiałe zadania. Są łatwe technicznie, mają niewiele kryteriów, więc owszem pilnuję precyzji (bo będzie ona potrzebna w kolejnych etapach), ale przede wszystkim kontroluję motywację, koncentrację i buduję jak największą świadomość (generalizuję) i samodzielność.

Bardzo mocno nagradzam psa tak, aby je uwielbiał jednocześnie pilnując optymalnego pobudzenia i ucząc przełączania z dużych emocji w bieganiu do myślenia w statyce.

Od tych ćwiczeń zawsze zaczynam pracę w obedience. Łatwe kryteria i łatwy sukces to doskonały pretekst do budowania coraz lepszej koncentracji i motywacji – z czasem w coraz dłuższych treningach.  Im lepiej pies rozumie nasze kryteria, tym pewniej się czuje – jest weselszy, szybszy. Docelowo więc pies jest coraz bardziej efektywny (wraz ze świadomością zadania wzrasta prędkość), a narzędzia są same w sobie dla niego dużą motywacją. Gdy mamy dobre zrozumienie, zaangażowanie i relację możemy ruszać dalej!

Zwracam dużą uwagę na ich intuicyjność, dopóki pies nie zna ich doskonale i nie robi odruchowo w różnych sytuacjach = nie wprowadzam trudniejszych ćwiczeń. Jeśli pies nie radzi sobie z tymi zadaniami, niezależnie od podłoża problemu nie przechodzę dalej – nie podoła cięższemu zadaniu i uzyskamy efekt odwrotny od zamierzonego, a naszym kryterium jest 100% sukces psa. Jeśli podniesiemy poprzeczkę za wcześnie, a pies ma braki w motywacji – tym bardziej straci zaangażowanie, jeśli natomiast problemem są braki techniczne – absolutnie nie poradzi sobie w trudniejszych, bardziej precyzyjnych etapach.

Narzędzia są więc jednocześnie naszą weryfikacją zaangażowania (motywacji i koncentracji). Traktuję je jako fundament pracy, dzięki temu zawsze mam się do czego odnieść i do czego wrócić.

 
 

„ŚRUBOKRĘT”

 

Bardziej obrazowo: mocna inwestycja w ćwiczenie dotykania łapą przedmiotu (targetu) opłaci się w dalszych etapach w nauce kwadratu.

Target to ćwiczenie, które mój pies już dobrze zna, a więc biegnie szybko i pewnie. Dzięki mocnemu wzmocnieniu (intensywne nagradzanie) uwielbia to ćwiczenie, więc samo w sobie jest ono dla niego nagrodą. Jest dla niego proste i intuicyjne, więc nie musi się mocno zastanawiać nad nim, robi je odruchowo. Ma wtedy czas na przemyślenie pachołków ułożonych w kwadrat. ;-)) Jednocześnie przez cały czas jest w zadaniu, biegnie do celu wykonując pracę, a nie bezpośrednio do nagrody (jak np. w przypadku piłki położonej w kwadracie).

Target jako narzędzie: to mój wskaźnik, którym sygnalizuję psu miejsce, w którym chcę żeby znalazł się w kwadracie, a w kolejnych etapach działa jako przypomnienie – to taki śrubokręt, dzięki któremu mogę podkręcić szybkość biegu do kwadratu (łatwe zadanie, przypomnienie, lepsza prędkość).

 

Dlatego tak ważna jest dla mnie idealna świadomość narzędzi. Tłumaczę je tak, aby po włożeniu w schemat docelowego ćwiczenia były dla psa maksymalnie intuicyjne i nie stanowiły dodatkowego obciążenia.

Wychodząc z założenia, że tylko doskonałe narzędzia dadzą doskonały efekt. Pracuję tylko na doskonałym sprzęcie, więc i tutaj nie schodzę z jakości, chcę, by moja „torba treningowa” była kompletna i zaopatrzona we wszystko, co najlepsze.

 
 

Ale do sedna, jakie to ćwiczenia?

 

// Budowanie uważności, napięcia – przytrzymanie za obrożę

Gdy nie chcę każdorazowo kontrolować i sadzać psa przy nodze przed rozpoczęciem kolejnego powtórzenia, a potrzebuję utrzymać go po mojej lewej stronie doskonałą alternatywą jest przytrzymanie go za obrożę. Świetnie sprawdza się ono również jako przekierowanie uwagi psa z nas na zadanie, tj. działa jak komenda „uważaj, mobilizacja, zaraz będziesz biec” oraz „zlokalizuj w przestrzeni, jakie będzie zadanie”. Naukę dzielę na dwa etapy:

  1. Dla wielu psów fakt chwycenia za obrożę może być niekomfortowy. Nie chcę na treningu wyłapywać psa niczym dzikiego zwierzęcia, chcę móc chwycić go spokojnie – aby nie towarzyszył temu jego dyskomfort. Najpierw przyzwyczajam więc do samego przytrzymania (warunkuję, nagradzam sam moment złapania za obrożę: chwytam=jedzenie).
  2. Przytrzymanie jest już miłe, ale chcemy, żeby jeszcze coś za nim szło. Dobudowujemy do tego zachowania uważność i napięcie nakręcając psa przed zadaniem. Pierwszym zadaniem jest wysłanie bezpośrednio do nagrody: przytrzymuję psa, wyrzucam jedzenie/zabawkę niedaleko w przód, oczekuję 2-3 sekundy (pies jest skupiony na wyrzuconej nagrodzie) i wysyłam komendą zwalniającą. Gdy to już mamy możemy przytrzymanie zastosować w ćwiczeniach, np. obiegania, targetu, w zabawie.

 

obroza obroza2

 

// Dotknięcie łapą przedmiotu – target targetu

Narzędzie, którego namiętnie używam do nauki wysyłań, np. do kwadratu (jak w przypadku opisanym nieco wyżej), w nauce precyzyjnych zatrzymań z biegu, np. za pachołkiem. Ponieważ unikam wysyłań do piłki to chcę, aby tak proste zadanie było dla psa nagrodą również na odległość i aby  biegł tam pełnym pędem.

Uwaga więc na sposób nagradzania, gdy dodajemy odległość! Zdecydowanie częściej dobiegamy do psa i nagradzamy przy targecie lub wyrzucamy do niego piłkę/duży smakołyk – rzadko zwołujemy do siebie. Chcemy zbudować skojarzenie, że wszystko co najlepsze dzieje się przy targecie oraz zbudować niezależność, pewność w wysyłaniu.

 

target

 

// Target ręki – dotknięcie nosem ręki

Uważam, by nie sfrustrować lub za mocno nie pobudzić psa, ale nie chcę również, aby był tutaj zachowawczy, ponieważ ma to być narzędzie, którym zamaszyście, ale precyzyjnie „wyciągnę” psa do pożądanej pozycji. Używam tego potem często w nauce pozycji stój/siad/waruj i znów dzięki temu narzędziu nie korzystamy z łapówki, czyli nagroda jest nie na wprost. Nie naprowadzamy psa bezpośrednio nagrodą, poprzez targetowanie pies cały czas tkwi w zadaniu, dzięki czemu o wiele szybciej jest jest samodzielny w zadaniu i łatwiej nam wycofać tę pomoc.

 

target_nosem

 

// Obieganie pachołka/tyczki

Ćwiczenie tak wszechstronne, że ciężko opisać jego wszystkie zastosowania. Nasze kryteria to doskonała i równa prędkość w tę i z powrotem oraz ciasny zakręt za pachołkiem. Tutaj bardzo przyda się umiejętność przytrzymania za obrożę: zaczynamy od przytrzymania psa z lewej strony, nakręcamy go na zadanie (skupia się na pachołku) i wysyłamy.

 

obiegajko

 

// Trzymanie przedmiotu w pysku

Aport to bardzo złożone ćwiczenie, ze względu na ilość kryteriów dobrze jest pracę nad nim podzielić na dwie gałęzie: osobno budujemy precyzję i motywację. Ćwiczenie trzymania przedmiotu (na początku niech to będzie twarda zabawka, kawałek węża ogrodowego, itp.) to ta precyzyjna strona, którą potrzebujemy psu przedstawić jako zadanie, nie zabawę. Oczekujemy tutaj spokoju i dużej stabilności.

 

aportowanie

 

 // Podążanie za przewodnikiem

Przewodnik cofa się, pies będąc w twarzą w twarz równo za nim podąża.  Proste kryteria – prosimy psa o kontakt i stabilne trzymanie jednej pozycji –  doskonały wstęp do budowania zaangażowania w chodzeniu przy nodze, w którym docelowo niuansów będzie znacznie więcej i znów potrzebujemy popracować dwubiegunowo i podzielić ćwiczenie na precyzję i motywację – podążanie to ta motywacyjna gałąź.

Ze względu na to pozytywne naładowanie emocjami komendy do podążania może ona potem stanowić komendę na przejścia pomiędzy ćwiczeniami – wprawi psa w dobry nastrój podczas przerwy.

 

podazanie

 

// Praca zadem

Banalna sztuczka: przednie łapki na stołeczku, tył na ziemi, kształtujemy ruszanie pupą w obie strony. Budujemy ważną umiejętność – świadomość ciała, balansowanie tyłem, co zaprocentuje w precyzyjnym budowaniu dostawiania się i pozycji przy nodze, ale również np. w zatrzymaniach przy pachołku. No i chyba dobrze jest wiedzieć, że ma się tylne łapki. ;-)))

 

dostawianie

 

// Tolerowanie dotyku i stabilność – rezystancja

Psy nie lubią być dotykane gdy pracują, zauważy to każda osoba zorientowana na komfort swojego zwierzątka. Generalnie moglibyśmy ich po prostu nie ruszać. Warto jednak zneutralizować tę czynność. Są też sytuacje, w których chcemy upewnić i ustabilizować psa oraz wytłumaczyć mu utrzymanie i przedłużenie danej pozycji. Dobrze mieć więc narzędzie, które nam w tym pomoże.

p style=”text-align: justify;”>Nie potrzebujemy tutaj komendy, samą komendą-przypominajką będzie nasz ruch. Ustawiamy psa w danej pozycji (na początku dobrze, aby było to waruj) i kilka razy nagradzamy za spokojną reakcję na sam nasz ruch ręki w stronę psa, potem dotykamy w neutralnych miejscach = nagroda. Kilka etapów dalej: kładziemy dłoń na boku uda psa i lekko naciskamy, delikatnie przepychamy. Chcemy, aby mimo takiego rozproszenia utrzymał pozycję, jeśli o nią zawalczy – zaczyna stawiać opór naszej dłoni – należy mu się worek nagród!!

Uwaga: nie chcemy efektu, w którym pies uważa, że go testujemy, próbujemy sprowokować błąd, nie wchodzimy w konflikt! Chcemy mu powiedzieć jedynie: „bądź świadomy pozycji, którą przyjąłeś” oraz „z moim dotykiem nie wiąże się nic stresującego”.

To bardzo przydatne docelowo w zostawaniu oraz przedłużaniu pozycji siad/stój/waruj, działa również wyciszająco.

 
 

I jeszcze trzy duże, bardzo ważne narzędzia, które zasługują na osobne wpisy, więc tylko je zaznaczę:

 

// Wymiana zabawkami – szarpanie, zmiana i aportowanie

Sam mechanizm budowania motywacji na zabawki i schematu pracy z nimi zostawimy na później, zwracam tylko uwagę na to, że to przede wszystkim nasz ważny argument dla psa w nagradzaniu. Ze względu na nie-zabawkowość Megi (w ubiegłej epoce obediencowej nikt nie wymyślił szarpaków z owcy ;-)) przez wiele lat wzmacniałam jej pracę tylko jedzeniem, więc oczywiście da się zbudować motywację jedynie pokarmowo, ale moje metody nagradzania były przez to zubożałe.  Dzięki jedzeniu ciężko jest osiągnąć prędkości, które bardzo łatwo przychodzą przy zabawkach – to inny poziom pobudzenia. Zalety zabawy można mnożyć, dla mnie najważniejszymi są świetne cementowanie naszej relacji i budowanie pewności siebie u psa. Oczywiście prawidłowo zbudowana zabawa to też motywacyjna gałąź ćwiczenia aportowania. Nie polecam robić aportu na jedzenie, to jak budynek bez fundamentu, ble!

 

// Przejście zabawka <-> jedzenie

Sytuacja idealna to taka, w której  pies oprócz tego, że kocha jedzenie i kocha zabawki (zbudowaliśmy ekstra motywację) nie ma również preferencji co do nagrody, którą mu zaoferujemy. To szalenie ważny w obedience balans, bez niego na każdym etapie pracy pies będzie manifestował swoje upodobania i ciężko nam będzie manipulować ćwiczeniami.

 

//Nagroda socjalna

Mając na uwadze, że docelowo na ringu nie będę miała przy sobie żadnych nagród, od początku, w trakcie treningu buduję nagrodę socjalną. Co to oznacza:  łączę moją mowę ciała (np. duży entuzjazm, wycofanie się/ucieczkę, klaskanie, donośne „brawobrawobrawodobrypieeees!”) z jedzeniem/zabawką.

Oczywiście psy reagują na nasze emocje, ale nie łudźmy się, nie pracują z dobrego serca – są oportunistami i wolą realne korzyści. Dlatego warto od razu uwarunkować – połączyć nagrodę socjalną z nagrodą pokarmową/zabawką. Wplatam to niepostrzeżenie dla psa: po ćwiczeniu najpierw jest „ok”, „super”, uciekam psu, itp. – a dopiero po chwili wyciągam jedzenie/piłkę.

Mamy tutaj kilka korzyści:

– nagroda nie jest łapówką, pies nie widzi jej przed zadaniem

– przedłużamy zadanie, odkładamy nagrodę w czasie

– budujemy wartość nagrody socjalnej, pies uczy się, że wiąże się ona z czymś super

 
 

Na tym etapie potrzebuję jeszcze dwóch komend będących dla psa nagrodą:

Ok – komenda zwalniająca, kończąca dane powtórzenie

Dobrze – robisz dobrze, kontynuuj, tkwij w zadaniu

  

I to jest nasza baza, którą już nawet bez konkretnych ćwiczeń (typu zmiany pozycji, przywołanie) możemy rozwijać w schemat zawodów.

Zaczynam od spokojnych warunków i krótkich sesji bez szansy na przetrenowanie. Lepiej zejść z niedosytem, niż przesadzić. Chcemy zbudować u psa przeświadczenie, że to najlepsza rzecz na świecie! Gdy pies zna ćwiczenia łączę je w sesje: mieszam te na bieganie (obieganie, target) z tymi na myślenie, dzięki czemu pies nie ma oczekiwań, uczy się płynnego przełączania – tak, jak to wygląda docelowo na ringu. W kolejnych etapach układam mu właśnie mały ring i zwracam uwagę na rozróżnianie moich komend, np. na targetowanie, obiegnięcie, podążanie, podjęcie zabawki.

 
 

KRYTERIA PRACY

__

 

 

Jak wszędzie – tak i tutaj zwracam olbrzymią uwagę na komfort psa. Jeśli robię takie zadania z psem to znaczy, że jest niedoświadczony, więc nie chcę go wystawiać na próbę, zwłaszcza taką, której może nie podołać. Zaczynam w spokojnym otoczeniu stopniując podnoszenie poprzeczki.

Aby być maksymalnie fair wobec psa zawsze mam wcześniej w głowie obraz, jak ćwiczenie ma wyglądać, co chcę osiągnąć. Musimy mieć kontrolę nad sytuacją, przewidywać kilka kroków do przodu tak, aby nic nas nie zaskoczyło. Ale przede wszystkim, żeby nie zaskoczyło psa – nie chcemy doprowadzić do jego błędu.

Ponieważ pracujemy z żywym organizmem może on różnie zareagować, czasem odmiennie od naszych przewidywań, musimy więc być doskonałymi obserwatorami i mieć przygotowane reakcje na 3 sytuacje: co zrobię, gdy pies zrobi to, czego oczekuję?;  co zrobię, jeśli zrobi poniżej oczekiwań?; co zrobię, jeśli zrobi więcej, niż prosiłam?

Korekty – nie koryguję. Ponieważ dopiero tłumaczę zadania wszystko warunkuję wzmocnieniem pozytywnym. Nie mam prawa skorygować psa, jeśli on jeszcze nie rozumie zadania! Staram się przede wszystkim nie doprowadzać do sytuacji, które mogą psa przerosnąć. Największą konsekwencją wykazuję się więc wobec siebie – kategorycznie nie dopuszczam do zbyt trudnych sytuacji/bodźców.

Zawsze czytaj psa, nie korzystaj z tego, że jest tolerancyjny i Ci wybaczy – nie nadużywaj jego zaufania!

 

Wszystkie powtórzenia muszą być na miarę psa, by go nie przerosły, ale jednocześnie żeby były wyzwaniem.

 

Klucz – nie marzę o wykonaniach niemożliwych do osiągnięcia, poprzeczkę zawsze ustawiam realnie do pokonania. Ale zawsze coraz wyżej. Jeśli unikniemy obciążeń/wyzwań –  nie będzie rozwoju.

 

Jednocześnie nie toleruję bylejakości. Zakładam, jak dane powtórzenie ma wyglądać i tylko takie wykonania mnie interesują. Psy bardzo lubią sobie optymalizować drogę, jeśli uznają, że jakieś wykonanie będzie dla nich łatwiejsze, a my je wzmocnimy to mamy pewność, że pies będzie coraz bardziej negocjował.

 

Możesz powiedzieć, że ten punkt Cię nie dotyczy, bo trenujesz rekreacyjnie – mimo to zawsze miej jakąś wizję, zakładaj kryteria, nawet jeśli ćwiczysz tylko w kapciach w domu. Nie mając w głowie kryteriów i obrazu tego, co chcesz osiągnąć danym treningiem nie jesteś czytelny dla psa. Skoro nie wiesz, czego oczekujesz to nie jesteś w stanie tego przekazać psu, a więc trening staje się mechanicznym powtarzaniem tego samego, a to już nie jest atrakcyjne dla psa, jeśli nie ma jak odnosić w nim sukcesów.

 
 
Stopniowanie kryteriów
 

Nie dopuszczanie do sytuacji, która może psa przerosnąć – to nie jest utopijna wizja. To my manewrujemy oczekiwaniami wobec psa i zarządzamy sytuacją. Najbezpieczniej jest więc przepracowywać każde kryterium osobno (np. czas, odległość, rozproszenia, wycofanie pomocy). Jedno powtórzenie – jedno kryterium. Jeżeli jedną poprzeczkę podnosimy – inną obniżamy. Przykłady:

– zostawanie – w początkowym etapie ALBO zwiększamy odległość ALBO wydłużamy czas oczekiwania

– obieganie w trudniejszych niż zwykle rozproszeniach – zaczynam ćwiczenie z 5 metrów, nie z 15m jak zwykle tak, aby dać psu 100% szans na sukces

 
 
 

Jeszcze kilka uwag:

 

– Ważna jest prewencja. Staram się nie dopuszczać do obniżenia nastroju, ale jeśli coś przeoczę to reaguję na pierwszy sygnał od psa, że coś jest nie tak. Nie czekam, aż przedstawi ich całą gamę, straci prędkość, itp.

 

– Krótkie sesje, jak się uda -> jackpot!!, koniec. Nie przedłużam w nieskończoność, nie chcę nigdy dopuścić do momentu, w którym pies powie, że w sumie to już się znudził.

 

– Gdy pies się zapętli/pogubi to nie przeciągam na siłę treningu, wolę skończyć w takim, nawet nienajlepszym momencie niż pozwolić mu eskalować frustrację.

 

–  Zawsze wcześniej zastanawiam się, jak nagrodzić, aby następne wykonanie było lepsze. Nie robię tysiąca takich samych powtórzeń, chcę, aby każde coś wniosło. Jeśli pies rozumie, bardo szybko widzimy jak zmienia się jego zachowanie. Jeśli robimy sto powtórzeń i nic się nie zmienia to ewidentnie coś jest nie tak.

 

– Niewzmacniane zachowanie wygasa, ciągle więc „doładowuję”, wzmacniam wartość narzędzi = bardzo mocno je nagradzam.