OBEDIENCE, PROCES, RELACJA

Planowanie treningów obedience i ich struktura. Płynnie od siadu do zawodów!

31 grudnia 2016
 
planowanie_treningow

 

Koniec roku prowokuje do podsumowań i budowania postanowień noworocznych. Jeśli wśród Twoich jest start w zawodach lub rozwój Waszych treningów to dobry pretekst, by porozmawiać o ich usystematyzowaniu, dopisz więc do listy koniecznie jeszcze „opracowanie planu treningowego”. Bez niego dużo trudniej będzie zrealizować te postanowienia.

Poniżej post-gigant o planowaniu wraz z życzeniami powodzenia w treningach i zawodach obedience w roku 2017! :-)))

 

///////////////////////////////////

 

Planowanie treningów widzę jako kolejny bardzo ważny aspekt treningów obedience, to budowanie kompleksowej strategii przygotowania psa, dzięki skrupulatnemu i świadomemu rozplanowaniu kolejnych etapów jestem w stanie o wiele efektywniej nauczyć go danego zachowania od zera do sytuacji zawodów w łańcuchu zachowań, bez nagrody.

Wierzę, że zainwestowanie trochę zaangażowania w każdy detal – nawet z pozoru nieistotny niuans – ma znaczenie. Im mniej niewiadomych w zadaniu, tym lepiej pies się poczuje. A tych jest mnóstwo, bo sama znajomość technicznych ćwiczeń to tylko część przygotowania psa. Obedience to bardzo obszerny, wymagający sport mający mnóstwo elementów, dlatego zorganizowanie treningów mocno je ułatwi.

 

Opisywanie treningu już po fakcie to dla mnie za późno, więc podstawą mojego planowania nie jest dziennik, a tabelka i planer. Planuję, zanim wyjdę na trening tak, aby nic mnie nie zaskoczyło.  Chcę mieć pełną kontrolę nad sytuacją przed treningiem: wyjść pewna, z jasnym celem, wiedząc, czego się spodziewać. Takie planowanie bardzo optymalizuje też długość treningu, ponieważ każde kolejne powtórzenie jest przemyślane i wnosi coś nowego. Nie ilość, a jakość powtórzeń!

 

Oczywiście plan to nie jeden schemat, który usypia nasza czujność i już możemy tylko odhaczać kolejne jego pozycje. Cały czas musimy mieć otwartą głowę i być gotowi na jego weryfikację w trakcie, w każdym planie może znaleźć się słaby punkt i trzeba go zmodyfikować. Jeżeli po jakimś czasie zauważamy, że trening nie zbliżył nas do pożądanego obrazu albo emocje towarzyszące psu są gorsze – burzymy plan. Tego też nie należy się bać, im szybciej zaczniemy od nowa tym lepiej.

Kluczową przewagą jest to, że obserwując proces na bieżąco mamy nad nim pełną kontrolę – szybko wychwycimy jego ewentualne wady i wprowadzimy inne rozwiązania.

 

Nadanie treningom ram traktuję również jako kolejny punkt uzupełniający naszą relację.

To kwestia szacunku wobec psa jako partnera w pracy.

Skoro on jest w gotowości na treningu, stara się i daje z siebie 100% to jestem winna mu to oddać – wychodzę przygotowana, wiedząc, po co tu jestem i czego oczekuję. Nie potrafiąc na to odpowiedzieć o wiele łatwiej narazić psa na błąd – spontanicznie skacząc z ćwiczenia na ćwiczenia, nie reagując adekwatnie, bez kryteriów, celu i progresu. Psy lubią i potrzebują klarownych sytuacji i jasnych kryteriów!

 

Poświęcam dużo czasu opracowaniu dobrego planu, by móc zrealizować trafny trening zwieńczony samymi sukcesami, a resztę czasu poświęcić na super spacer. :-)) Nie mając przygotowanego planu wolę nie zrobić treningu wcale, niż zrobić spontaniczny na zasadzie „a co by tu dziś porobić…”, który i tak niczego nie wniesie.

planowanie-in

 

 

Podstawa mojego planowania

Buduję tabelkę ćwiczeń:

 

tabelka_planowanie

 

 

Wygląd

Dzielę tabelkę na 3 kolumny i w kolejnych wierszach->komórkach umieszczam osobno wszystkie ćwiczenia z danego regulaminu. Zależy mi na takiej strukturze graficznej, by całość zamknęła się w 1-2 stronach tak, abym mogła wszystko ogarnąć wzrokiem i z każdej komórki czerpać po równo.

 

Tabelka w zależności od zaawansowania psa i złożoności kryteriów jest przygotowywana do realizacji przez 1-2 miesiące.

 

 

 

 

Cele

Rozpisując kolejne ćwiczenia bazuję na kryteriach do przepracowania – celach. Wyznaczam więc: jeden główny cel (dalszy), np. przygotowanie do kl. 1. Mając przed oczami ten docelowy obraz opracowuję mniejsze cele (bliższe) prowadzące do realizacji głównego.

Rozkładam więc każde ćwiczenie na części pierwsze, opisuję skrupulatnie, z czego ma się składać. Zastanawiam się, jakiego obrazu tego ćwiczenia oczekuję, jakie są moje wymarzone detale. Wypisuję wszystkie niuanse, które mi przyjdą do głowy, każde kryterium, na które na danym etapie powinnam zwrócić uwagę.

Na uwadze mamy główny cel (przygotowanie do kl. 1), ale nasz pies nie umie siad ;-)), więc musimy stopniować kryteria. Jako pierwsze umieszczam wszelkie uwagi „na teraz” biorąc pod uwagę nasz aktualny poziom. Cele muszą być w zasięgu ręki, realne do osiągnięcia.

Pod kreską umieszczam kolejne etapy rozwijania ćwiczenia – informacyjnie, teraz nie chcę ich realizować, zapisuję je jedynie jako najbliższą perspektywę, żeby mieć ich świadomość, ale nie przytłoczyć się ilością kryteriów „na teraz”.

Np. rozpoczynając naukę chodzenia w komórce „Chodzenie przy nodze” jako cele „na teraz” wypiszę:

Obraz – dobra motywacja, stabilność, rozluźnienie

Ćwiczenia na teraz: podążanie za mną / dostawianie do nogi, świadomość zadu / przedłużanie kontaktu, głowa w dobrym miejscu.

pod kreską – w najbliższej perspektywie chodzenie po prostych i zwroty w prawo i lewo w detalach.

 

 

Źródła wiedzy  – na czym bazuję opracowując małe cele:

Przy budowaniu tabelki musimy wziąć pod uwagę wiele aspektów, tj.: predyspozycje, preferencje, problemy psa (i przewodnika), nasze słabe i mocne strony, wszelkie poprzednie doświadczenia, nabyte umiejętności, prowadzenie poprzednich treningów, fundamenty, regulamin, jeśli były: poprzednie starty w zawodach/przebiegach treningowych, uwagi z seminariów, poprzednie plany treningowe i stale przyświecający nam wymarzony docelowy obraz To bardzo wiele subtelności, by plan był skuteczny musimy realnie, obiektywnie ocenić  psa i siebie.

Do  tabelki zawsze dołączam mój słownik komend – haseł, by a) wiedzieć, jakie komendy mam już zbudowane = z jakich mogę korzystać b) co zostało jeszcze do uwarunkowania  c) by mając przygotowane zachowanie móc dodać do tego komendę nie musząc w pośpiechu na szybko  wymyślać jej nazwy.

 

Poza komórkami ćwiczeń – 3 dodatkowe komórki.

Obedience to dużo więcej niż same techniczne ćwiczenia, nie wystarczy, że nasz pies doskonale zna najdrobniejsze detale, nadal jesteśmy daleko od docelowego obrazu, trzeba te detale skleić w jedną całość.

Dlatego w mojej tabelce pojawiają się dodatkowe trzy komórki, które uzupełniają niezbędne zagadnienia:

 

I KOMÓRKA – przeznaczona na 8 dodatkowych ćwiczeń-rutyn/rytuałów.

Osiem prostych, nieobciążających, niewymagających dużo ode mnie i psa ćwiczeń, a jednak znacznie zbliżających nas do sytuacji zawodów. Budujemy naszą rutynę i rytuały, które standardowo powtarzają się na zawodach (albo które na zawodach wyreżyserujemy sami), a wtedy nie będzie to dla psa obce – nie będzie stanowiło dodatkowego obciążenia.

  1. Przebywanie w klatce / spacer po wyjściu z klatki (na smyczy, jak na zawodach!)
  2. Rozgrzewka / rutyna przedstartowa – bardzo indywidualna kwestia każdego psa, pomijając rozgrzanie fizyczne u jednego będzie to tylko hasło oznaczające początek pracy, dla innego szereg sztuczek albo trochę detali zwykle sprawiających trudność
  3. Oczekiwanie na wejście na ring – znieczulenie na zdjęcie saszetki, schowanie zabawek i aktywne oczekiwanie w leżeniu – pies obserwuje otoczenie, ale jest zorientowany na mnie
  4. Przejścia między ćwiczeniami – najważniejsze wśród tych ośmiu ćwiczeń, ponieważ przejścia czasowo stanowią dużą część przebiegu i są naszą jedyną okazją do luźniejszej komunikacji z psem oraz nagrody socjalnej. Nie improwizuję co do komendy na trzymanie się przy nodze w trakcie przejść, opracowuję też różne scenariusze przejść mające psa rozweselić/pobudzić/rozluźnić/wyciszyć/itp.
  5. Czekanie w pozycji przed ćwiczeniem  (gdy np. komisarz odejdzie po aport)
  6. Nagroda socjalna
  7. Rozmowa z sędzią – nie chcę, aby po „starcie życia”, po doskonałym przebiegu mój pies wybił się z rytmu i tym samym nie został nagrodzony. Nie chcę, by moja rozmowa na końcu z sędzią wyczyściła mu pamięć „jaki sukces będziemy świętować”. ;-)) Dlatego podtrzymuję psa w pracy, proszę o leżenie i patrzenie na mnie, to ćwiczenie stanowi dalszą część pracy-przebiegu.
  8. Zejście z ringu – jeszcze chwila na kontakcie (przejście pkt. 4) i zwolnienie do nagrody, w zależności od naszych rytuałów celebrowania sukcesu!

To bardzo ogólne schematy, które łatwo zbudować i realizować na każdych zawodach, ale oczywiście warto dołożyć trochę indywidualnych w zależności od predyspozycji, preferencji i problemów psa.  To niewiele kosztuje, więc nie dajmy się zaskoczyć!

 

 

 

sk

 

 

II KOMÓRKA

To zadania wspólne dla wielu ćwiczeń. Ciężko je przypisać do jakiejś konkretnej komórki, bo powtarzają się w wielu miejscach i nie ma sensu pochylać się nad nimi każdorazowo. Przykłady: waruj przy nodze (zostawanie, przywołanie, zmiany pozycji na odległość), trzymanie i puszczanie aportu (aporty kierunkowe, przez przeszkodę, patyczki), „obserwuj mnie, gdy wracam” (powrót po zostawaniu, pozycjach).

To również fundamenty – narzędzia, które już znacie – KLIK.

Oraz inne umiejętności-komendy, które mogą być przydatne w trakcie tłumaczenia danego ćwiczenia (np. komenda na nagrodę wydaną z tyłu).

 

III KOMÓRKA

Ogólne cele na czas korzystania z danej tabelki, kierunki rozwoju i podnoszenia poprzeczki, np.: budowanie łańcuchów, odłożenie nagrody, usamodzielnienie, praca w rozproszeniach, poprawa motywacji w czymś++, więcej overtrainingu, praca z komisarzem, przy innych psach, itp.

 

 

Nie mają swojej komórki, ale oczywiście pamiętamy też o innych aspektach życia, które oddziałują przecież na treningi obedience, czyli spacery, eksploracja otoczenia, budowanie kondycji, odpoczynek, rozprężenie, roztrenowanie, dni wolne, itp.  Banał, ale na wszelki wypadek napiszę, taki odpoczynek jest niezbędny dla równowagi fizycznej i psychicznej, organizm eksploatowany ponad miarę na dłuższą metę będzie osiągał coraz mniejszy progres. Dbajmy o naszego psiego sportowca!

 

 

Zanim dowiemy się, jak korzystać z tabelki jeszcze jedna ważna sprawa, czyli struktury treningów.

Jak pisałam, obedience to bardzo obszerny sport i znajomość technicznych ćwiczeń to tylko część przygotowania do startu w zawodach. Nauka tych ćwiczeń oczywiście jest szalenie ważna, ale jeszcze ważniejsze jest utrwalenie ich w dłuższych sekwencjach (łańcuchach), rozproszeniach, itp.

 

 

rzesz

 

 

 

Struktura/schemat treningu – 5 rodzajów

 

  1. Detale ćwiczeń: tłumaczenie zadań,  nauka wszystkich technicznych niuansów
  2. One by one: moja ulubiona struktura, której poświęcam zawsze dużą część treningu, bo niepostrzeżenie zbliżamy się do sytuacji zawodów: wykonujemy kilka różnych ćwiczeń pod rząd (każde z nich tylko po jednym powtórzeniu), nagroda w każdym, w dowolnym momencie. Jest to idealny kompromis pomiędzy detalami a łańcuchami. Jeszcze dużo nagradzamy, ale już pies przełącza się z zadania na zadanie jak na zawodach. Doskonała struktura do generalizacji ćwiczeń nauczonych wcześniej w detalach.
  3. Łańcuchy zachowań: usuwamy nagrodę. Znowu kilka zadań pod rząd, ale nagroda już tylko na końcu.
  4. Overtraining. Trudniej niż na zawodach, trudniej na dwa sposoby:

– Ćwiczenia w zmienionej formie (inny schemat niż zwykle, np. podjęcie aportu, z aportem obieganie pachołka, dostawienie do nogi, chodzenie przy nodze, pozycje w marszu, na odległość, itp.) lub nietypowym układzie ringu (np. aport, target i pachołek w jednej linii, wysyłamy naprzemiennie) mające na celu otwarcie głowy psa, zbudowanie uważności i weryfikację autentycznego rozróżniania i słuchania komend.

– Dodatkowe rozproszenia w różnym natężeniu (znieczulenie na komisarza, furkoczące taśmy, różne podłoże, obcy sprzęt, wszelkie inne typowe i nietypowe sytuacje). Jeśli na tym etapie zahartujemy psa to nic go później nie zdziwi, lepiej wprowadzić trudniejsze schematy na treningu, a wtedy zawody będą proste.

  1. Competition training – przebiegi treningowe. Wiarygodna imitacja zawodów. Reżyserujemy podróż, spotykamy się ze znajomymi w obcym miejscu, gdzie układamy ring, rozkładamy klatki i nawzajem jesteśmy dla siebie komisarzem, sędzią, itd. Co na takim ringu zrobimy zależy od poprzednich treningów i tego, w jakim stanie emocjonalnym jest pies tego dnia. Czasem są to 2-3 łańcuchy, czasem one by one, by wzmocnić psa, albo cały przebieg, by sprawdzić poziom.

 

 

rzeszow_obedience

 

Jak korzystam z tabelki – planer

Sama tabelka nie wystarczy, by wyjść na trening. Tabelka nadaje nam główne kryteria, ramy, cele. W kolejnym etapie zastanawiam się, jakich narzędzi użyję i jakimi drogami pójdę, aby do tego celu dotrzeć.

W zeszycie układam pojedyncze treningi, najlepiej w  cyklu tygodniowym. Dlaczego w tygodniowym? Idąc za ciosem dzięki ułożeniu kilku treningów pod rząd mamy na nie szerszy pogląd. Zależy mi, patrząc na tabelkę – aby z każdej komórki wyjąć po trochę z każdego ćwiczenia. W ciągu tygodnia z każdego ćwiczenia poruszam przynajmniej jedno kryterium, dzięki temu wszystkie ćwiczenia rozwijam równo, nie chcę żadnego traktować po macoszemu.

 

Ogólne wytyczne odnośnie układania treningów:

– zawsze plan realny do wykonania!

– zazwyczaj w detalach poruszam maksymalnie 3 ćwiczenia (z każdego po 1-2 kryteria), w tym część ćwiczeń statycznych, część dynamicznych, aby psu nie zabrakło sił

– szacuję potencjalny czas treningu

– zastanawiam się, czy i co nagrodzę oraz w jaki sposób

– metody, narzędzia, komendy, które pomogą mi w zbudowaniu małego celu – rozwinięciu ćwiczenia

– ustalam cel – praca nad precyzją/budowanie zaangażowania/wycofanie nagród, itp.

– jak i w jakich proporcjach stosować wszystkie rodzaje treningów, żeby rozwijać ćwiczenia, dawać psu wyzwania, ale nie przytłoczyć go; jak minimalną liczbą powtórzeń uzyskać super progres?

– jaki trening mnie do tego doprowadzi mnie do głównego celu? Ile detali, one by one, łańcuchów by wyrzeźbić do optimum?

– każde powtórzenie ma wnosić coś nowego, ma być wyzwaniem, ale nie ma przytłoczyć psa

– stopniowanie kryteriów – via Kryteria pracy z psem

Po takim opracowaniu treningu wiem, jakie miejsce do treningu wybrać, czy będę potrzebowała pomocników, jaki sprzęt i nagrody  i inne rekwizyty spakować.

 

Docelowo przygotowane materiały, z których korzystam to:

  1. Kartka z tabelką w czytelnej strukturze graficznej – 1-2 strony, by móc całość ogarnąć wzrokiem i czerpać po równo z każdej komórki.
  2. Słownik wszystkich potrzebnych komend.
  3. Zeszyt z „funkcją” planer-dziennik:

– jako PLANER  – wcześniej planuję każdą sesję treningową (najlepiej z góry na cały tydzień), co i w jakiej strukturze zamierzam przepracować (x detale, x łańcuchy +++), jak nagrodzę.
– jako DZIENNIK – W trakcie lub po treningu lapidarnie odhaczam, czy zrealizowałam (czy trzeba jeszcze w to doinwestować), jak wyszło, jaki nastrój towarzyszył psu (humor, czy mu się podobało).

 

Jak często i jak długo ćwiczyć? Nie ma jednej słusznej recepty na idealną ilość treningów, która zapewni nam sukces. Dla każdego psa będzie to inne natężenie i intensywność. Wszystko zależy od wielu czynników – naturalnych predyspozycji, relacji, motywacji i koncentracji, poziomu, nabytych umiejętności i poprzednich doświadczeń, jak również wieku, dojrzałości i kondycji.

 

Tabelki są ważne dla mnie coachingowo przed zawodami, dzięki takiemu planowaniu mam duży spokój w głowie, że na miarę aktualnej wiedzy i możliwości wszystko zostało poruszone w planie i na treningu, dzięki czemu wiem, czego się spodziewać. Również na podstawie tabelki buduję szczyt formy przed zawodami i ustalam strategię startu.

 

Nie przytaczam tutaj konkretnych przykładowych tabelek, bo wymagałoby to bardzo szerokiego nakreślenia sytuacji, w końcu powstają w oparciu o znajomość psa  i wiele innych aspektów, o których pisałam. Sugerowanie się obcym planem nie ma sensu, musi on być stworzony indywidualnie dla danego zespołu. Tylko stuprocentowo spersonalizowany plan będzie skuteczny.

 

Oczywiście takie przygotowanie to dopiero początek planowania. Obserwujcie swoje psy i…powodzenia! :-))))

 

Megi aprobuje!